sobota, 21 lipca 2012

jeden.

- wstawaj!!-obudził mnie krzyk taty.
- daj spać!!-zakryłam głowę poduszką.Tata zerwał ze mnie kołdrę.-nie odpuścisz prawda?-zapytałam
- nie-zaśmiał się.
- ugh.-podniosłam się z łóżka i podeszłam do szafy.Wyjęłam z niej ten zestaw i udałam się do toalety.Ubrałam się,umyłam zeby,rozczesałam i wyprostowałam włosy po czym psiknęłam się perfumami i wyszłam z toalety.Wrzuciłam do torby kilka zeszytów.Nawet nie wiedziałam od czego one są i złapałam torbę po czym zarzuciłam ją na ramię.Chwyciłam jeszcze telefon i wyszłam z pokoju.Zeszłam powolnie po schodach na dół i rzuciłam torbę w korytarzu po czym udałam się do jadalni.Na stole stały dwa talerze naleśników z czekoladą i z czymś tam jeszcze,jakieś soki i wgl. a przy stole siedział ojciec natomiast mama kręciła się jeszcze po kuchni.Usiadłam na przeciwko taty i zabrałam się za jedzenie śniadania.Podparłam głowę na ręce i co chwile ziewałam i grzebałam w talerzu.Ciągle czułam na sobie wzrok ojca.
- co ty robisz z tym naleśnikiem?-zaśmiał się.
- jem a nie widać?-mruknęłam pod nosem.
- no jakoś nie bardzo.
W tym momencie do domu wpadł Mike,David,Taylor i Nathan.Weszli do jadalni i gdy zobaczyli mnie "modlącą" się nad tym jedzeniem zaczęli się śmiać.
- co ranek to samo.- powiedział Nathan
- fajnie-mruknęłam.
Zabrał mi widelec i zaczął mnie karmić.Gdy wmusił we mnie dwa naleśniki napiłam się soku i wstałam.Podeszłam do mamy i dałam jej buziaka w policzek po czym podeszłam do ojca i pożegnałam się z nim w ten sam sposób.Z korytarza zgarnęłam swoją torbę i wyszliśmy do szkoły.
- poczekajcie chwile!-krzyknął Nathan i wbiegł do mojego domu.
- a temu co?-zapytałam zdziwiona David'a.
- a myślisz,że ja wiem?-odpowiedział równie zdziwiony jak ja.Po chwili wrócił do nas Tomlinson i mogliśmy spokojnie iść do szkoły.
- po co wracałeś się do domu Darcy?-zapytał David.
- zapomniałem powiedzieć wujkowi i cioci,żeby przyszli do nas o 17-powiedział.-wy-wskazał na Mika,David'a i Nathan'a- też przekażcie rodzicom,żeby na 17 byli u nas.
- okej-oparła chórem cała trójka.
Gdy doszliśmy do szkoły ja z Mikiem udaliśmy się do klasy do biologii a David,Taylor i Nathan poszli na matematyke.Po chwili lekcja się zaczęła a do klasy weszła znienawidzona przez mnie po pierwszym dniu nauki w tej szkole Mrs.Smith.Sprawdziła obecność i zaczęła wybierać osoby do odpowiedzi.
- no to teraz zapraszam do odpowiedzi panne Styles.-powiedziała nauczycielka
- zaproszenie odrzucone-powiedziałam nie odrywając wzroku od zeszytu,po którym właśnie rysowałam.
- no idź-szepnął siedzący obok mnie Mike.
- nic nie umiem-odpowiedziałam mu również szeptem.
- Styles nie pajacuj tylko chodź tu-powiedziała nauczycielka.
- no ale nie umiem. którego słowa pani nie rozumie?-zapytałam zirytowana.
- Styles proszę trochę szacunku dla nauczyciela.-powiedziała oburzona.
- mhm-mruknęłam
- przyjdziesz do tej odpowiedzi czy mam dzwonić do rodziców.?
- a niech pani dzwoni. mam podać numer? -zapytałam
- nie dziękuję.
Nauczycielka jak powiedziała zadzwoniła do ojca i kazała stawić mu się w szkole.Po skończonej biologii wyszliśmy z klasy i po chwili podeszli do nas David,Taylor i Nathan.
- ojciec mnie zabije-mruknęłam załamana i oparłam się o ramie Tomlinsona.
- za co?-zaciekawił się Taylor.-czyżbyś znów zalazła za skórę pani Smith.?
- nie zrobiłam nic takiego przez co mogłaby wzywać ojca do szkoły.
- oho Darcy lepiej uciekaj-powiedział David.
- dlaczego?-zapytałam zdziwiona.Chłopak wskazał tylko palcem na coś za moimi plecami.Odwróciłam się i zobaczyłam tate idącego w naszą stronę.- o mój boże no to już po mnie.-powiedziałam załamana.Gdy już ojciec znalazł się przy nas spojrzał na mnie wściekły.
- masz mi coś do powiedzenia?-zapytał.
- yy...Kocham Cię tatusiu-wyszczerzyłam się
- to nie działa.
- zawsze działało-mruknęłam.
- Darcy,córeczko co się z tobą dzieje?-zapytał już spokojny.
- nic tylko po prostu nie trawię tej kobiety.Zresztą nawet jeśli bym poszła do tej odpowiedzi i odpowiedziała jej co najmniej na 3 ona i tak postawiłaby mi jeden.
- jak to?
- no tak.ona mnie nie cierpi.zresztą z wzajemnością.wolałam z miejsca dostać jeden niż stać blisko tego potwora.
- Darcy-upomniał mnie tata.
- sorki.
- dobra tym razem ci odpuszczę ale jeszcze raz i nie będzie miło.
- dziękuję-przytuliłam go.
- dobra dzieciaki ja lece.trzymajcie się.
- paaa-odpowiedzieliśmy chórem.
Zadzwonił dzwonek i tym razem całą piątka udaliśmy się na lekcję wf.

                                                                             **
- JESTEM!-krzyknęłam gdy weszłam do domu.Z kuchni wyłonił się tata.
- myj ręce i siadaj do stołu.-powiedział z uśmiechem.
- co cię na gotowanie wzięło?-zapytałam i oparłam się o drzwi w kuchni.
- no ktoś musi ugotować obiad,prawda?
- no tak,tak. a to bedzie zjadliwe?-zapytałam i zaśmiałam się.
- jak cię trzasnę zaraz.idź myć te ręce-krzyknął tata
- hahah no dobra dobra.
Poszłam do łazienki i umyłam ręce po czym udałam się do jadalni.Tata już tam siedział.Usiadłam do stołu i zaczęłam jeść obiad.
- o której wraca mama?-zapytałam
- wieczorem jakoś a co?
- ale na 17 macie być u Tomlinson'ów.
- wiem. a i nie zapomnij,ty idziesz ze mną.
- dlaczego?
- bo tak.
Reszte posiłku zjedliśmy w ciszy gdyż wolałam sie z tatą nie kłócić a dobrze wiem,ze z tatą  się nigdy nie wygra.
- dziękuję-powiedziałam gdy zjadłam.Odniosłam talerz dom kuchni i poszłam do siebie.Spojrzałam na zegarek.Widniała na nim 15:05. Położyłam się na łóżku i włączyłam TV.Na MTV leciało "Co na to tato?" Oglądałam Tv do czasu aż tata nie wszedł do pokoju.
- zbieraj się zaraz jedziemy-oznajmił.
- noo-wyłączyłam TV i podniosłam się z łóżka.Poprawiłam swoje włosy i zeszłam na dół.
- tato dlaczego jedziemy samochodem skoro oni mieszkają pięć domów dalej.?
- bo tak jest szybciej.
Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do auta.Ruszyliśmy i dosłownie po chwili byliśmy pod domem Tomlinson'ów.Wysiedliśmy z samochodu i podeszliśmy do drzwi.Weszłam jak do siebie i skierowałam się na ogród.Siedział tam wujek Liam,Zayn,Niall i Louis.Mr.Carrot gdy tylko zobaczył ojca zerwał się do niego podbiegł po czym zaczęli się przytulać.Ja z miną WTF poszłam usiąść obok reszty.Rozsiadłam się wygodnie na krześle i zabrałam chipsy ze stołu.
- co tam mała?-zapytał wujek Malik.
- nic.-odpowiedziałam i zapchałam się chipsami.
- słyszałem,ze Styles musiał dziś przyjechać do szkoły.-zaśmiał się Payne.
- taaa...nie moja wina,ze Smith się uwzięła akurat na mnie.
- jakbyś się uczyła to by się nie uwzięła-usłyszałam za sobą.Odwróciłam się i zobaczyłam tate i marchewe.Mr.Carrot wziął mnie na ręce i zaczał ze mną biegać po ogrodzie po czym wrzucił mnie do basenu.Wydostałam się z basenu i podeszłam do siedzącego Tomlinsona i wycisnęłam na niego wodę z włosów.
- no co ty robisz?-krzyknął a reszta zaczęła się śmiać.
- nic.-wyjęłam telefon z kieszeni i próbowałam go odblokować ale się zepsuł.
- działa?-zapytała tata.
- delikatnie mówiąc się zjebał.
Tata pokręcił tylko głową.
- jutro kupie ci nowy.
- ok ok.-ruszyłam w stronę wejścia do domu.
- gdzie ty idziesz?
- do Nathana po jakieś suche ciuchy.
Idąc przez korytarz minęłam się z ciocią Eleanor i Danielle.
- cześć -powiedziałam.
- dziecko co ci się stało?-zaśmiała się Eleanor
- Tomlinson wrzucił mnie do basenu.
Te zaczęły się śmiać.
- idź do Nathana po jakieś ubrania.-powiedziała.
- właśnie tam szłam.
Weszłam schodami na górę i skierowałam się do pokoju przyjaciela.Otworzyłam drzwi i siedział tam Nathan,Mike,David i Taylor.
- co ci się stało?-zaśmiał się Nathan.
- twój mądry ojciec wrzucił mnie do wody.dasz mi jakąś koszulkę?
- no jasne-podszedł do szafy i wyjął z niej jakąś luźną koszulkę i rzucił  mi ją.
- przecież ja się w tym utopie.-powiedziałam i pokierowałam się do łazienki Nathana.Zdjęłam mokre ubrania i zostałam tylko w bieliźnie.Założyłam koszulkę Nathana,którą miałam do połowy ud i na nogi założyłam przemoczone converse.Zabrałam mokre ubrania i wyszłam z łazienki.
- daj to-powiedział Nathan.
- niee. zaniosę to do samochodu i przyjdę.
- spoko.
Zbiegłam na dół i wyszłam do ogrodu.Podeszłam do stołu.
- tato daj mi kluczyki do auta-powiedziałam.
- po co ci?
- no bo te mokre ciuchy tam wrzucę.-spojrzałam morderczym wzrokiem na Tomlinsona.Tata dał mi kluczyki a ja pobiegłam i wrzuciłam ciuchy na tylne siedzenia.Zamknęłam samochód i pobiegłam oddać tacie kluczyki a następnie udałam się do pokoju Nathana.Usiadłam na łóżku między Davidem a Mikiem i wyciągnęłam nogi przed siebie.
- możesz mi wytłumaczyć jak mój ojciec wrzucił cię do wody?
- no bo gadałam z wujkiem Liamem,Niallem i Zaynem i przyszli oni i twój tata wziął mnie na ręce zaczął biegać po całym ogrodzie a na koniec wrzucił mnie do basenu przez co zjebał mi się telefon.-chłopcy wybuchnęli śmiechem i wyjęli telefony po czym usunęli mój numer.
- kiedy?-zapytał Mike
- jutro.
- chodźcie na dwór zagramy w siatke.-zaproponował David.Wszyscy się zgodziliśmy.Wyszliśmy na dwór i podeszliśmy do siatki.
- ej ale jak się dzielimy?
- poczekajcie.-powiedział Nathan i pobiegł do stolika.Po chwili przyszedł a razem z nim Liam,Louis,Niall,Zayn i mój ojciec.- teraz jest pięć na pięć.Wy-wskazał na rodziców-jesteście razem a ja David,Mike,Taylor i Darcy razem.Graliśmy przez dobre trzy godziny.Około 21 wraz z tatą wróciliśmy do domu.Mama juz wróciła.
- gdzie byliście?-zapytała gdy weszliśmy.Przytuliła mnie i cmoknęła mnie w głowę po czym wraz z tatą zajebali ślimaka.
- bleee.-poszłam do siebie a za plecami usłyszałam śmiech rodziców.Wzięłam z szafy piżamę i poszłam się myć.Gdy wróciłam do pokoju zauważyłam na łóżku swoje mokre rzeczy,"Pewnie tata przyniósł"-pomyślałam.Zaniosłam je do łazienki i wróciłam do pokoju.Położyłam się do łóżka i chwilę potem zasnęłam.

postacie.

Darcy Styles(16l.)
Córka Harrego Styles'a.Miła,pomocna.Przyjaźni się z Mikiem,Davidem,Taylorem i Nathanem.Nie ufa dziewczyną gdyż myśli,że zadają się z nią tylko dlatego,że jest bogata.Przyjaciele traktują ją jak młodszą siostrzyczkę i ciągle się o nią troszczą.


Mike Payne(16l.)
Syn Liama Payne'a.Miły,troskliwy,opiekuńczy.Przyjaźni się z Darcy,Davidem,Taylorem i Nathanem.


David Malik(17l.)
Syn Zayn'a Malik'a.Miły i opiekuńczy.Przyjaźni się z Darcy,Mikiem,Taylorem i Nathanem.


Taylor Horan(17l.)
Syn Niall'a Horana.Miły,troskliwy.Przyjaciel Darcy,Mika,David'a i Nathana.


Nathan Tomlinson(17l.)
Syn Louis'a Tomlinson'a.Zabawny,miły,opiekuńczy.Niektórzy mówią,ze poczucie humoru odziedziczył po ojcu.Od jakiegoś czasu podoba mu się Darcy.